AboutFootball -Marcin Papierz cz. 2/2
Wojciech Janosz: Czy widzisz rolę dla innowacyjnych technologii, takich jak analiza danych czy wirtualna rzeczywistość, w dalszym rozwoju polskiej piłki? W jaki sposób te narzędzia mogą współpracować z tradycyjnymi metodami szkoleniowymi?
Marcin Papierz: Oczywiście, że tak. Postępu się nie zatrzyma a nowoczesne technologie wkraczają praktycznie do każdej dziedziny życia. Choć, nie będę ukrywał, wspominam czasem „romantyczną” piłkę nożną, którą pamiętam z dziecięcych czasów. Przygotowanie fizyczne miało wtedy dużo mniejsze znaczenie, a bardziej liczyły się umiejętności.
Natomiast zgadzam się ze słowami wielu trenerów, m.in. Jerzego Brzęczka z jednego z artykułów w Asystencie Trenera, że najgorsze co możesz zrobić to żyć przeszłością i powtarzać „za moich czasów to…”. Dlatego rozumiem, że innowacyjne technologie coraz mocniej wkraczają do piłki nożnej.
Myślę jednak, że kluczem wciąż jest umiejętność ich wykorzystywania i niezatracenia się w tych możliwościach. Bo są one tak ogromne, że mogą naprawdę przytłoczyć. Danych jest teraz tak wiele, że nie wystarczy dnia, żeby je wszystkie przeanalizować. Trzeba wiedzieć, jak je selekcjonować. Przypomina mi się tutaj sytuacja, kiedy jeden z trenerów I-ligowych podziękował za współpracę trenerowi przygotowania motorycznego, który od momentu otrzymania systemu GPS kompletnie zapomniał to wszystko, co wiedział wcześniej i ugrzązł w danych. Balans jest potrzebny, również w tym przypadku.
I tu właśnie kłania się wspomniana w pytaniu „współpraca z tradycyjnymi metodami szkoleniowymi”. Wyśmiewany często, tzw. trenerski nos dla mnie wciąż ma znaczenie. Oczywiście, nie mam tu na myśli tego, że trener ma być szarlatanem i tłumaczyć proces treningowy swoimi przeczuciami, natomiast uważam, i tutaj przytoczę słowa trenera Dariusza Banasika, że czasem trzeba zaufać sobie i podjąć decyzję, która niekoniecznie wynika, np. z odczytów GPS tylko z naszej obserwacji zawodników podczas jednostki treningowej.
WJ: W jaki sposób “Asystent Trenera” dba o różnorodność tematyczną i metodologiczną swoich treści, aby dostosować się do różnych potrzeb i poziomów doświadczenia czytelników?
MP: Przez już 10 lat istnienia naszego czasopisma wypracowaliśmy pewien schemat pracy i sposób planowania zawartości kolejnych wydań. Staramy się, jak w dobrej drużynie, połączyć rutynę z młodością, odświeżać skład, wprowadzać umiejętnie wychowanków i dokonywać również zagranicznych transferów. Czyli, mamy sprawdzonych autorów, którzy są z nami od dawna, ale jednocześnie od pierwszego numeru jesteśmy otwarci na nowe nazwiska, których środowisko piłkarskie w Polsce jeszcze kompletnie nie zna.
Przyznam, że już niejednokrotnie obrywaliśmy za to, byliśmy krytykowani, że „artykuł do AT może napisać każdy”. Po pierwsze, to chyba nie powinien być zarzut lecz pochwała, ale po drugie, nie do końca tak jest. Trzeba rozwinąć tę wypowiedź do takiego brzmienia: „artykuł do AT może napisać każdy, kto ma coś ciekawego do powiedzenia w temacie procesu szkoleniowego i prezentuje określony poziom merytoryczny”.
My po prostu dajemy szansę pokazania się każdemu, kto poważnie podchodzi do swojej pracy i ma ciekawe spostrzeżenia, wskazówki, chce podzielić się swoimi doświadczeniami itp. Analizując wszystkie dotychczasowe wydania można zauważyć, jak wielu wartościowych fachowców, niejako, zostało odkrytych nasze czasopismo! Jesteśmy z tego dumni i nie zejdziemy z tej drogi. Najświeższym przykładem może być nowy trener ŁKS Łódź, Marcin Matysiak. Jego artykuł znajdziecie w jednym z wydań AT z 2015 roku!
A później z naszej pracy korzystają inni, sięgając po te „odkryte” nazwiska. I my się z tego bardzo cieszymy, gdyż jest to zgodne z ideą powstania „Asystenta Trenera”. A nic bardziej mnie nie cieszy niż to, że od 2013 r. jesteśmy wierni swojej idei, która sprawdza się i przynosi wymierne efekty.
WJ: Czy widzisz specyficzne wyzwania związane z edukacją trenerską w Polsce i jak Asystent Trenera przyczynia się do rozwiązania tych wyzwań?
MP: Zdecydowanie tak. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu, niezliczonej liczbie spotkań z trenerami, w zasadzie na każdym poziomie zaawansowania, dostrzegam te wyzwania i AT mierzy się z nimi od dawna.
Moim zdaniem, jednym z głównych wyzwań, z którymi powinniśmy się w Polsce zmierzyć to zmiana mentalności i nastawienia do edukacji i rozwoju. Jesteśmy bardzo pracowitym i pomysłowym narodem, natomiast wciąż przegrywamy z innymi krajami właśnie mentalnością.
Wciąż zbyt mała liczba trenerów chce się rozwijać i zgadzam się w 100% ze słowami trenera Nenada Bjelicy, który kiedyś w odpowiedzi na moją prośbę przygotowania pewnego nagrania wideo, które miało zainspirować trenerów powiedział, że w naszym kraju za dużo jest wymówek.
Zazwyczaj wina leży wszędzie, tylko nie w nas. My tego dość często doświadczaliśmy podczas rozmów, które miały miejsce na naszym stoisku wystawionym na konferencjach trenerskich. Oto przykłady: „nie mam się z czego uczyć”, „za drogo”, „nie mam czasu na czytanie”, „jak będę zarabiał więcej to będę się rozwijał”… Takich przykładów mam mnóstwo i mógłbym je mnożyć.
Dopóki nie zrozumiemy, że nieustanna edukacja jest jedyną drogą, dopóty niewiele się zmieni w polskim szkoleniu. Wystarczy wyjechać, np. do Anglii aby od razu doświadczyć ogromniej różnicy w podejściu do rozwoju.
Pewnie narażę się teraz niektórym osobom, ale kompletnie nie zgadzam się z wymówką opartą na argumentach finansowych. Dróg do edukacji jest teraz tak wiele, że możne je dobrać do stanu swojego portfela. Naprawdę warto odwrócić myślenie na takie: co ja mogę zrobić, żeby być lepszym i, w konsekwencji, być bardziej zadowolonym ze swoich warunków pracy. Zaczynajmy od siebie.
Zresztą wspominałem już o tym w pierwszej części naszej rozmowy.
WJ: Jakie są trendy w edukacji trenerskiej, na które zwracacie uwagę w „Asystencie Trenera”? Czy czasopismo podejmuje kwestie związane z innowacjami w trenerskiej dziedzinie, takie jak nowe technologie, metody analizy danych czy psychologia sportu?
MP: Uważnie śledzimy, co dzieje się w polskim i światowym futbolu. M.in. dlatego również organizujemy wiele wyjazdów zagranicznych, na które czasem zabieramy ze sobą zainteresowanych trenerów. Muszę się tu odnieść do poprzedniego pytania – my również musimy każdego dnia się rozwijać. Inaczej zabraknie dla nas miejsca. Dlatego codzienne szukanie inspiracji jest nie tylko kluczowe, ale przede wszystkim niezbędne.
Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie, zarówno od rodzimych, jak i zagranicznych trenerów. Przez tyle lat naszej działalności poznaliśmy tak wiele wartościowych osób i nawiązaliśmy mnóstwo relacji, które teraz bardzo procentują. Utrzymujemy kontakt z wieloma zagranicznymi trenerami, których napotkaliśmy na naszej drodze.
Odnosząc się wprost do wymienionej w pytaniu psychologii sportu muszę zaznaczyć, że ta tematyka jest poruszana od pierwszego numeru, czyli od 2013 roku!
Czasem uśmiecham się, jak widzę, że ktoś w naszym środowisku „odkrywa” jakieś zagadnienia, prawdy, czy metody treningowe, o których AT pisał już kilka lat temu. Albo nazywa się pewne rzeczy na nowo, żeby tym zabiegiem przyciągnąć zainteresowanych do siebie. Wtedy przychodzi mi do głowy smutna myśl, że gdyby więcej osób czytało nasz magazyn to pewne zmiany można by było znacząco przyspieszyć.
Przypominam sobie sytuację, kiedy napisał do mnie pewien dziennikarz z sugestią, że znalazł gdzieś na angielskiej stronie internetowej informacje o tym, jak można edukować rodziców i my powinniśmy też przygotować takie materiały. Odpowiedziałem mu, że gdyby zaglądał od czasu do czasu do AT to dostrzegłby, że gotowe rozwiązania publikowaliśmy kilka lat przed tym, jak do mnie napisał. Mieliśmy artykuły, w których na bazie własnego doświadczenia, trenerzy dzielili się swoimi rozwiązaniami w tym zakresie, włącznie ze schematem współpracy z rodzicami, gotową prezentacją, która miała na celu ich uświadamianie, a przy tym oczywiście, ułatwianie pracy trenera i klubu a w konsekwencji pomoc młodym zawodnikom, czyli to co jest najważniejsze.
Mam takie wrażenie, i kiedyś zwrócił mi na to uwagę jeden z trenerów, że gdybyśmy te same materiały publikowali w języku angielskim to wtedy byłyby one dużo bardziej cenione niż teraz.
WJ: Czy uważasz, że środowisko piłkarskie w Polsce jest otwarte na nowe metody i podejścia szkoleniowe, takie jak Coerver Coaching? Jakie mogą być potencjalne przeszkody i jak można je przezwyciężyć?
MP: Odpowiadając na takie pytanie trzeba zaznaczyć, że oczywiście jest taka część środowiska, która jest otwarta, a jest też taka, która jest kompletnie zamknięta. Wiąże się to z tym, o czym wspominałem bardzo często podczas tej rozmowy. Otwartość bierze się z wysokiej świadomości, ale również z pasji do tego, co robimy. Jeśli chcesz iść po najmniejszej linii oporu to raczej będziesz zamknięty na wszelkiego rodzaju pomysły, bo będą one dla Ciebie jedynie problemem, który zabiera Ci czas.
WJ: Jakie konkretne korzyści przyniosłoby zwiększenie świadomości i stosowania metodologii Coerver Coaching w polskich szkołach piłkarskich? Jakie efekty można byłoby oczekiwać w dłuższej perspektywie?
MP: Myślę, że na to pytanie najlepszych odpowiedzi udzieliliby trenerzy, którzy pracują na co dzień z zawodnikami. Ja już od wielu lat jestem teoretykiem (i nie ukrywam, że czasem brakuje mi pracy na boisku). Natomiast nie da się tych dwóch elementów połączyć w moim przypadku. Praca przy AT nie pozwala na inne działania.
Zgadzam się z opinią wielu trenerów, m.in. Arsene’a Wengera, że kluczowe są umiejętności techniczne. Bez nich zawodnik nie jest w stanie wejść na określony poziom. Wydaje mi się, że właśnie metodologia Coerver Coaching może w tym zdecydowanie pomóc, natomiast dróg, ścieżek do sukcesu jest wiele i rozumiem też tych trenerów, którzy mają na to inny pomysł.
WJ: Na zakończenie, jak widzisz przyszłość polskiej piłki? Jakie kroki, Twoim zdaniem, powinniśmy podjąć, aby poprawić jej poziom i być bardziej konkurencyjnymi na arenie międzynarodowej?
MP: Odpowiedź na to pytanie jest niejako kwintesencją całej naszej rozmowy. W mojej opinii, kluczowa jest edukacja i zwiększanie świadomości wszystkich osób biorących udział w tym procesie. Czyli zawodników, trenerów, rodziców, działaczy i osób zarządzających klubami. Również dziennikarzy, gdyż oni coraz częściej kształtują opinie.
Jeśli nie zmienimy myślenia i nie zrozumiemy, że „człowiek uczy się całe życie” to będzie nam bardzo trudno gonić czołówkę. Oni to wiedzą od dawna.
Marcin Papierz
Redaktor naczelny, pomysłodawca, współzałożyciel i współwłaściciel wydawnictwa “Asystent Trenera”